Zbieranina

Dziś na tapetę wędrują zeszłoroczne uszytki, którym udało się załapać na fotki. Od razu zaznaczam - większość zdjęć robiona telefonem, ale szans na lepsze raczej nie ma. Zdecydowanie nie są to wszystkie rzeczy, które udało mi się w tamtym roku uszyć, ale nie mam zdjęć, a i pewnie o czym po prostu zapomniałam.

Zacznę od delfinkowego zestwu czapka+chustka dla Mateuszka. Czapkę Synek miał na sobie parę razy, a chusteczka nawet nie doczekała się napek i przeleżała jesień w stosiku rzeczy "do skończenia". Potem od razu powędrowała do rzeczy za małych ;)

Drugi zestaw uszyłam dla bratanicy - biała czapeczka z supełkami ichusteczka po jednej stronie biała, po drugiej wykorzystałam łapacza snów :)

Zaraz po urodzeniu Mateuszka uszyłam dla niego dwie pary półśpiochów, nawet udało mi się znaleźć zdjęcie na modelu ;)

I z maciupkich rzeczy uszyłam jeszcze body 56 i półśpioszki w rozmiarze 62, a także dwie bluzy romiar 62.

Uszyłam też kurtkę jesienną dla Michałka. Jednak ona okazała się wtopą - niby rozmiar dobry, ale wyszła przykrótka (przynajmniej ja wolę trozkę dłuższe), rękawy z kolei skracałam bo były za długie, a całość podoba mi się tak sobie. Nie jestem zadowolona z tego jak wszyłam zamek i jeszcze kilka innych rzeczy mnie irytuje. Podoba mi się w zasadzie tylko podszewka :P Też pierwszy raz szyłam z pikówki i chyba nie jest to mój ulubiony materiał. Michałek miał ją ze dwa razy na sobie i odłożyłam ją.

Uszyłam też bluzkę do karmienia dla siebie, ale jej poświęcę osobny wpis, jak już zrobię zdjęcia ;) Powinnam teraz mieć nieco więcej czasu, więc mam nadzieję nadrobić blogowe zaległości :)