Delfinki

Wygrzebałam w czeluściach mojego komputera zdjęcia ubranek uszytych jeszcze w zeszłym roku. Najpierw nie pokazywałam, bo były prezentem, potem pokazywałam co innego, aż w końcu zapomniałam o nich aż do dzisiaj ;)

Przypadkiem się złożyło, że  w dzień kobiet pokaże ubranka dla kobiety - co prawda bardzo malutkiej, ale jednak kobiety. Komplecik powstał dla mojej Bratanicy, chyba we wrześniu albo w październiku.

Na bluzeczkę wykorzystałam kupiony w wakacje jersey w delfinki. Co prawda zamówiłam go z myślą o piżamce dla Michała, ale jakoś na żywo uznałam, że bardziej pasuje na dziewczęce ubranka. 

Wykrój pochodzi oczywiście z Ottobre, rozmiar - takie duże 62. To tak naprawdę moja pierwsza typowo "dziewczynkowa" bluzeczka i z efektu byłam naprwdę zadowolona. Pewnie gdybym dziś wzięła to ubranko do ręki, to bym się czegoś dopatrzyła do poprawki, ale zdjęcia mi się podobają ;)

Najwięcej problemu sprawiły mi rękawki i z nich jestem najmniej zadowolona. W mankieciku ukryta jest gumka i za skarby świata nie chciało mi to wyjść tak jak na zjęciu w gazecie. Koniec końców olałam instrukcje szycia i zrobiłam to tak jak mi się wydawało i dałam im spokój.

Dekolt wykończyłam lamówką z tego samego materiału co całość. było trochę zabawy z troczkami, ale tu jestem zadowolona z efektu.

Ten panel na przodzie z rozcięciem jest z dwóch elementów, ale udało mi się spasować wzór tak, żeby delfin nie stracił nosa ;) I moje pierwsze marszczenie, które wyszło całkiem nieźle.

Dół podłożyłam podwójną igłą. Do kompletu powstały najprostsze białe półśpiochy, o których można powiedzieć tyle, że mają stopki i gumkę w pasie ;)

A tak się prezentuje całość:

Mam jeszcze sporo zeszłorocznych uszytków do pokazania, ale ponieważ część z nich nie ma sensownych zdjęć to chyba zrobię na nie zbiorczy post. Będzie marcowe podsumowanie ubiegłego roku ;)