Kółko graniaste, czworokanciaste ;)

Jeszcze będąc w ciąży wymyśliłam, że uszyję Michałkowi bluzę na jesień. Plan był doskonały - miałam zużyć resztkę szarej dzianiny dresowej drapanej i kolorowe ścinki na aplikację na przodzie. Dodatkowo miałam mieć zajęcie na długie wieczory, a czasem i noce, gdy nękała mnie ciążowa bezsenność.

Żeby nie było zbyt łatwo, wymyśliłam, że bluza będzie miała z przodu zamek, który będzie ową aplikację rozcinać na pół.

Zaczęło się pięknie, wycięłam wszystkie elementy bluzy, wycięłam odpowiednio aplikację, pamiętając o dodaniu zapasu na wszycie zamka. Schody zaczęły się przy naszywaniu aplikacji.

Jako aplikację chciałam naszyć traktor. Dostałam śliczną bluzę z traktorem na Mateuszka i już oczami wyobraźni widziałam moich chłopców w bluzach z traktorami ;) Podkleiłam wszystko jak należy flizeliną i zaczęłam naszywać poszczególne elementy. O ile z karoserią nie było problemu, to koła wyszły mi trochę kanciaste.

Udało mi się (jako tako ;) ) naszyć całą aplikację i musiałam zrobić sobie urlop szyciowy. Urlop jak zapewne się domyślacie spędziłam w szpitalu ;)

Po powrocie do domu i ogarnięciu nowej rzecziwistości wróciłam do bluzy. Bardzo nie lubię szyć rzeczy zaczętych kiedyś tam, wolę uszyć od początku do końca, jakoś mam wtedy więcej cierpliwości i większą satysfakcję z szycia. 

Zamek wszywałam na dwa razy, bo za pierwszym razem wyszło fatalnie, drugi raz idealny też nie jest, ale już odpuściłam. Michałkowi bluza się podoba, ale na razie nie chciał przymierzyć ;)

A oto i bluza w całej okazałości ;) 

Kanciasty traktor, obawiam się, że daleko by nie zajechał ;)

Kanciasty traktor, obawiam się, że daleko by nie zajechał ;)

Udało mi się także zużyć resztkę szarego ściągacza.

Udało mi się także zużyć resztkę szarego ściągacza.

I w końcu miałam okazję potestować ściegi ozdobne mojej nowej maszyny do szycia ;)

I w końcu miałam okazję potestować ściegi ozdobne mojej nowej maszyny do szycia ;)

Kaptur wykończony lamówką. Następnym razem zrobię mimo wszystko podszewkę do kaptura, nie lubie widocznych szwów.

Kaptur wykończony lamówką. Następnym razem zrobię mimo wszystko podszewkę do kaptura, nie lubie widocznych szwów.

Cóż, bluza mnie nie zachwyca, więc będzie pewnie "do piachu" i na inne szaleństwa placowo-zabawowe. Po jej uszyciu obiecałam sobie, że to koniec z "niedoróbkami" i jak coś mi się nie będzie podobało to będę pruć do skutku ;)

Przy okazji obiecałam sobie jeszcze jedną rzecz, która ma mnie zmotywować do zużywania zapasów materiałów. Zamówiłam nowe dzianiny i żeby z nich coś uszyć muszę też uszyć coś z zapasów w stosunku 1:1. Jeden ciuszek z nowych materiałów, jeden z tych co leżą i czekają na litość ;) A Wy jakie macie sposoby na zalegające materiały?