Zaległości ciąg dalszy

Dziś pokażę Wam bluzę, którą uszyłam bardzo dawno. W tamtym roku, w czasie zmian na blogu, później była w przeróbce, a później jakoś się nie złożyło, żeby ją zaprezentować ;)

Bluzę szyłam w rozmiarze 92, niedługo będzie za mała, więc to ostatni dzwonek żeby ją pokazać. Wykrój pochodzi z Ottobre.

Na początku zamiast ściągacza przy szyi wszyłam plisę z tej samej dzianiny co rękawy. Za pierwszym razem wyglądała super, ale nie przechodziła głowa. No cóż, pomyślałam,że się zdarza, wyprułam i wszyłam nową.

Tym razem głowa przechodziła, ale plisa odstawała i wyglądała ogólnie nie najlepiej. Zostawiłam ją, ale po pierwszym praniu wyprułam ją, bo stwierdziłam, że nie dam rady na to patrzeć i wszyłam w końcu ściągacz. Kontrastowy, bo nie miałam niebieskiego.


Obie dzianiny to dresówka pętelka, minionki jak widać nieco się skulkowały (miały niewielką domieszkę poliestru). Wniosek nasuwa się sam - nigdy więcej dresówek z poliestrem. Niebieska dzianina natomiast trzyma się świetnie, jedynie jak dla mnie mogłaby się trochę lepiej rozciągać.

Wykrój bardzo udany, na pewno z niego jeszcze nie raz skorzystam, jednak dodam ze 2 centymetry na długości - wolę trochę dłuższe bluzy, które w trakcie ruchu trzymają się na biodrach;)

Mam jeszcze kilka rzeczy w klimacie świątecznym (ale chodzi mi o Boże Narodzenie). Pokazywać to jeszcze przed Wielkanocą, czy poczekać do grudnia? ;)