Coś na zimę

Zima niebawem się skończy, przynajmniej ta kalendarzowa. Najwyższy czas pokazać komplet, który uszyłam Michałkowi na zimowe chłody.

Z racji tego, że przeważały dni suche i wielkich mrozów nie było uszłam czapkę, komin i spodnie z dresówki pętelki i ociepliłam je niezbyt grubym polarem. Na śniegi i pluchę, których wiele nie było kupiliśmy Michałowi spodnie a la narciarskie, ale na większość dni były po prostu za ciepłe.

Wykorzystałam pętelkę w motory, którą kiedyś kupiłam bez określonego pomysłu, co z niej uszyć. Jesień przeleżała, na zimę wydawała mi się dość cienka, jednak w połączeniu z polarem okazała się być w sam raz.

Czapkę i komin szyłam na oko, zmierzyłam tylko Misiowi obwód głowy. Komin zrobiłam tym razem troszkę ciaśniejszy - przechodzi przez głowę na styk, ale dzięki temu ładnie otula szyję.

Spodnie szyłam z tego samego wykroju, z którego powstały np. te spodnie dresowe. Zrezygnowałam tylko ze ściągaczy i nie podwijałam góry na tunel dzięki czemu sięgają troszkę wyżej i nawet gdy Misio kuca czy się schyla plecy nie wystają spod kurtki ;)

Spodnie są w zasadzie dwustronne i Misio śmiało mógłby je nosić polarkiem na wierzch.

Aby gumka się nie przekręcała przeszyłam ją razem ze spodniami. O ile bardzo nie lubię tego rozwiązania w kupnych spodniach (bo nie da się zwęzić gumki nie prując całej góry), tak w szytych przeze mnie jest na porządku dziennym ;)

Bardzo lubię Michałka w tym kolorze, a motorów zostało mi jeszcze trochę, więc zapewne jeszcze coś z nich powstanie na wiosnę. Może bluza?

Zdjęć na modelu nie mam, chyba że Mąż ma coś u siebie na telefonie ;)