Towar jak zawsze deficytowy

Ten kto mnie poczytuje pewnie domyśla się o co chodzi ;) Oczywiście zawsze brakuje nam spodni i szczerze mówiąc chyba jest to u nas rodzinne - i mnie, i Mężowi jeśli czegoś brakuje w garderobie, to właśnie spodni. Choć muszę przyznać, że ostatnio ze względu na moje zmieniające się gabaryty zaczyna mi brakować w szafie wszystkiego ;)

Po raz kolejny w roli głównej Misiowe spodnie - zaczynam pokazywać je prawie hurtowo, bo w innym wypadku większość postów na blogu dotyczyła by tylko tej części garderoby ;)

Uszyłam 2 pary, w planie są kolejne dwie. Użyłam sprawdzonych wykrojów z Ottobre, więc nie będę się specjalnie rozpisywać, zmieniły się tylko detale i materiały, z których je szyłam.

Następne spodnie będą z już nowego wykroju, jednak muszę najpierw go zmniejszyć o 2 rozmiary - niestety, te które mi się podobają zaczynają się od rozmiaru 110, a Michałek aktualnie ma 98. Ale wróćmy do spodni, które są gotowe ;)

Spodnie w gepardy szyłam z resztek - wykorzystałam jakieś ścinki czarnej dresówki i to co zostało mi z szycia tej bluzy - czyli resztkę szarej dresówki w dzikie koty. Wykrój to oklepane już u nas baggy, zmieniłam tylko kształt łat na kolanach i zrezygnowałam ze szwu na przodzie i tyle.

Mój sposób na skręcające się gumki - przeszycie paska spodni razem z gumką w kilku miejscach pionowo. Nic się nie skręca i praktycznie nic nie widać ;)

Drugie spodenki uszyłam z dzianiny dresowej imitującej dżins. Z tego wykroju też korzystałam już wcześniej, szyjąc np. te spodnie. Tu w zasadzie nic nie zmieniłam, dodałam tylko malutką metkę z tyłu spodni, żeby było jasne gdzie jest tył a gdzie przód ;)

Kieszonki są z cienkiej dzianiny w samoloty i inne podniebne środki lokomocji. Mam tylko nadzieję, że Misio nie będzie chodził stale z wyciągniętymi kieszeniami ;)

A Wy macie swoje ulubione wykroje, do których w kółko wracacie?