Bluza w wersji mini

Uszyłam Michałkowi kolejną bluzę. Z dzianiny dresowej kupionej za naprawdę niewielkie pieniądze. Zamówiłam jej 1,5 metra z lekką obawą o jakość, jak to się mówi - mało płacisz, mało masz. Ale otwierając paczkę przeżyłam miłe zaskoczenie. Materiał jest fantastyczny, taki "mięsisty" ale nie za gruby, nie jest sztywny, po prostu super.

Żałuję, że zamówiłam go tak mało, mam nadzieję, że jeszcze się pojawi i zamówię więcej :)

Dresówka jest w pięknym granatowym kolorze, który trudno uchwycić na zdjęciach. No i to batik, więc maziaje powstałe przy farbowaniu tworzą piękne wzory i można się na nich dopatrzyć wielu rzeczy, tak jak patrząc w obłoki ;)

Wykrój na bluzę wzięłam znów ten sam, tym razem zmniejszyłam trochę podkrój szyi, żeby nie było wielkiego dekoltu.  Przy szyi jest granatowy ściągacz, żeby nie było problemów przy ubieraniu - Misio nie lubi ubrań ciasno przechodzących przez głowę.

 Na brzuchu kieszeń kangur, w środku w szaro-granatowe zygzaki. 

Ściągacze przy rękawach i na dole z tego samego materiału. Na zdjęciach dopiero zauważyłam, że na kieszeni z maziajów powstała jakby twarz z zasłoniętymi ustami. A może Wy widzicie coś innego? ;)

I jeszcze bluza w całej okazałości. Przyznam, że efekt końcowy mnie zadowala, choć są pewne rzeczy, które mogłabym bardziej dopracować :)

I jeszcze mała sesja zdjęciowa. Misio wyznacza nowe trendy jeśli chodzi o sposób zakładania bokserek. Zastanawiam się tylko w jaki sposób mają trafić na swoje miejsce ;)

Tak się pozuje! 

A po sesji trzeba ugotować jakiś obiad.

Jeśli to jest bluza w wersji mini, to możecie niebawem spodziewać się takiej w wersji maxi. Zaglądajcie!