Ta piżama na mnie patrzy ;)

Dziś kolejna piżamka na tapecie. Tym razem z długim rękawem i "patrząca". Tekstu dużo nie będzie, bo wykrój ten sam co ostatnio.


Zmieniła się jedynie długość rękawów - tym razem są długie, a spodnie na dole mają mankiety, w zasadzie tylko dlatego, że dzianiny miałam tylko pół metra i nie starczyło na spodenki w całości ;)


Żeby nie było za żółto rękawy i mankiety przy spodenkach są grafitowe. Oczy pewnie pojawią się jeszcze jako środek kaptura albo inne dodatki, bo kawałek został ;)


W tej piżamce zamiast ściągaczy wokół szyi i przy rękawkach dałam plisy z tej samej dzianiny. Bałam się szczególnie tej przy szyi, bo gdy wszywam pliskę, to głowa Misia nie chce później przez nią przejść, ale tym razem udało się bez poprawiania.






Tym razem zrobiłam zdjęcie tyłu i widać na nim zaszewkę na pupie ;) Uwielbiam ten wykrój na spodenki. Szyje się je naprawdę ekspresowo - może trwa to 20 minut, a wyglądają świetnie!


No i na koniec zdjęcia na hiperaktywnym modelu. Jedyne na których widać cokolwiek poza bałaganem w tle ;)


Misio po bliskim spotkaniu trzeciego stopnia ze ścianą na balkonie. Drugie takie "ziazia" w jego życiu. Pierwsze było odrapane kolano i łokieć, zapytany gdzie ma "ziazia" pokazywał z pełną powagą na kolanko. A jak podpadały strupki było mocno zaskoczony, że ich nie ma ;)


Robią mi się zaległości blogowe, albo za dużo szyję ;) Mam do pokazania jeszcze trzy rzeczy, które ostatnio uszyłam, muszę tylko zmobilizować się i napisać posty. Tymczasem maszyna ma dziś zasłużone wolne i odpoczywa wyczyszczona i naoliwiona. Pracowała już jak czołg ;)