Made by.. Mama ;)

Michałek ma coraz więcej ubranek uszytych przeze mnie. Choć jemu na razie nie robi to większej różnicy, to mnie i tak jest przyjemnie widzieć, że ubrania szyte przeze mnie dobrze mu się noszą. A że przy okazji żadne inne dziecko takich nie ma dodatkowo sprawia mi przyjemność.

Dziś będzie trochę zdjęć ubranek, które uszyłam i już Wam pokazywałam. Jednak nie wszystkie ubranka udało mi się sfotografować na Michałku, więc dziś nadrabiam zaległości ;)

Na początek bluza z ostatniego posta. Leży na Michałku całkiem fajnie i jest dobra, a nie za duża ;) Mogła by mieć ciut mniejszy dekolt, ale tak to jest jak bierze się wykrój na bluzę z kapturem i nie zmniejsza się podkroju szyi ;)


Jednak nie jest źle, a jesień przed nami, kominy i chustki na czasie. Co najważniejsze - Misiowi w niej wygodnie i pozwala się ubrać bez kwękania przy przeciąganiu przez głowę ;)



Tutaj komplet w liski o którym pisała tutaj. Zdjęcie zrobione jako jedyne w parku rozrywki Twinpeaks w Żorach. Wybraliśmy się tam w niedzielę, jednak na miejscu okazało się, że Misio jeszcze jest za mały na większość atrakcji.

Wrócimy tam pewnie za rok - wtedy będziemy mogli szaleć na wszystkich karuzelach, kolejkach i innych atrakcjach ;)

Na kolejnych zdjęciach  Misio w spodniach w koty. Spodnie uszyłam kilka miesięcy temu, sprawdzają się dobrze, nie popruły się nigdzie, jednak szyjąc je popełniłam kilka błędów, które teraz widzę. Jednak nie przeszkadza to w noszeniu, ani nie widać tego na dziecku. 


Bluzka z Lidla. Lubie lidlowe ubranka, przynajmniej te z Lupilu. Ich jakość jest całkiem dobra, kolory nie płowieją i po praniu rozmiar pozostaje ten sam ;)

Kamizelka szyta przeze mnie w ramach wyzwania TSD "komplety ksero". Pokazywałam ją tutaj. To jedno z bardziej dopracowanych ubranek, jakie uszyłam i nadal jestem z niej dumna ;)

Cały zestaw wyszedł dość pstrokaty, ale Michałkowi to najwyraźniej nie przeszkadza. Mnie też nie bardzo, wolę żeby było pstrokato, niż ciągnąć na spacer wkurzonego przebieraniem Michała ;) Nie wiem skąd jego niechęć do ubierania się, ale jak już uda mi się go ubrać, to później protestuje przy rozbieraniu. Chyba po prostu nie ma czasu na takie głupstwa ;)


Mój mały urwis nie przepuści żadnej okazji, aby pomacać "auto", a im większe tym lepsze ;) 

Zaczął się też etap, gdzie Misio biegnie przed siebie zaciekawiony czymś, a to czy za nim ktoś z nas idzie mało go interesuje ;) 

Uszyłam Misiowi cieplejszą bluzę, mam nadzieję zrobić jutro zdjęcia i może uda mi się Wam ją pokazać. Także zaglądajcie! ;)