Wersja próbna bluzy

Choć obecna pogoda nie zwiastuje w niczym nadchodzącej jesieni, to jednak już zaczynam myśleć o jesiennej garderobie Synka. Letnich ubranek już szyć nie planuję, mamy ich wystarczająco, więc żeby nie zapomnieć jak się szyje zaczynam pomału kompletować ubrania na jesień.

Co prawda przydałby się choć jeden chłodniejszy dzień, żebym mogła sprawdzić jakie są potrzeby - tak dawno nie ubierałam Michałkowi bluzek z długim rękawem, że nie mam pojęcia czy wszystkie są jeszcze dobre. Przypuszczam jednak, że przynajmniej kilka nadaje się do odłożenia.

Na pewno będę musiała uszyć kilka par spodni, może jakieś bodziaki. Chcę też uszyć Michałkowi kilka bluz, które są wygodne i można je wykorzystać przy ubieraniu na cebulkę ;)

W związku z tym powstała bluza próbna - chciałam sprawdzić wykrój, aby wiedzieć czy wymaga jakichś poprawek, a że szkoda mi nowego materiału, to wykorzystałam bluzę Męża, która miała jakąś plamę nie do usunięcia.


Ponieważ bluza ta w burdzie była oznaczona jako model trudny, chciałam też sprawdzić czy sobie poradzę z szyciem. Okazało się, że na moje umiejętności ten model jest faktycznie trudny - z samymi kieszeniami męczyłam się trzy wieczory, poza tym wymaga też kilku drobnych poprawek.

Ponieważ bluza już z założenia była szyta tylko na próbę to jakość wykończenia nie powala na kolana, ale do piachu będzie się świetnie nadawała. Na biegającym dziecku na szczęście nie widać nierównych szwów ;)


Dół bluzy i rękawy są podłożone i dodatkowo doszyta jest plisa. Według wykroju plisy są w takim kolorze jak środek kaptura. Ponieważ nie miałam żadnej dzianiny pasującej kolorystycznie do tych pasów wykorzystałam ściągacze z oryginalnej bluzy. Było na nich widać ząb czasu, jednak szczęśliwie ściągacz ma dwie prawe strony, więc dało się go uratować ;)


Jak będę szyć następną bluzę z tego wykroju, to będę musiała zwęzić rękawy, bo są zdecydowanie za szerokie. Podobnie zresztą cała bluza jest dosyć szeroka i zastanawiam się czy po prostu nie spróbować jeszcze uszyć mniejszego rozmiaru.


Najtrudniejszy element - prawdziwe kieszenie wykończone plisą. Namęczyłam się nad nimi, jeden wieczór próbowałam rozgryźć opis jak szyć, a dwa kolejne szyłam. Nie wyszło idealnie, ale wiem już jak się za to zabrać. Jeden worek kieszeniowy wszyłam trochę krzywo, no ale tego na szczęście nie widać.


Pasy na plisie i bluzie miały się złożyć, a jakimś cudem wyszło zupełnie na odwrót ;)


W oryginale bluza zapinana jest na dwa guziki, ale nie lubię obszywać dziurek, a poza tym mam napownicę, więc po co się męczyć jak można łatwiej i szybciej ;)


Stębnowanie jest wybitnie nierówne, ale już nie chciało mi się pruć.


No i bluza na modelu. Misio oczywiście poruszał się jak prawdziwy model na wybiegu - z prędkością światła nieomalże, więc jako niewprawny fotograf nie miałam szans zrobić ostrego zdjęcia ;)

Taka długość bluzy mi odpowiada, jednak wydaje mi się, że jest bardzo szeroka. Ale do jesieni jeszcze trochę, może Misio podrośnie i zmężnieje do tego czasu. 


Teraz zostaje mi zmodyfikować wykrój i zabrać się za szycie właściwej bluzy :)