A u nas szara codzienność

Ostatnie noce są u nas ciężkie. Później chodzimy wszyscy niewyspani, choć Michaś i tak ma najlepiej, bo ucina sobie w południe drzemkę. A wszystko to oczywiście przez zęby.

Michałek do tej pory miał cztery ząbki, same jedynki. Już od dłuższego czasu wszystko wskazywało, że wyjdzie następny ząb, bo wszystko lądowało w buzi i lały się litry śliny ;)

No i w końcu doczekaliśmy się. Na Dzień Matki dostałam od Synka piątego zęba ;)

Żeby było ciekawiej wyszła przypuszczalnie czwórka u góry. Tak przypuszczam, choć między jedynką a tym "nowym" ząbkiem jest tyle miejsca, że nie zdziwiłabym się gdyby okazało się, że to nawet piątka. Ciekawe jaki ząbek następny wyjrzy na światło dzienne ;)

Nasz mały elegancik podrósł ostatnio i znów część spodni zaczyna być przykrótka. Odłożyłam też kilka bodziaków i t-shirtów, które zrobiły się za małe. Bodziak ze zdjęcia też ma dni policzone. Będę musiała zacząć szyć hurtowo ubranka ;)

Korzystamy z tego, że lato coraz bliżej i pojawiają się pierwsze sezonowe owoce. Michałek jadł już truskawki (bardzo mu smakują), a także maliny. Maliny za bardzo mu nie podchodziły, ale były dość kwaśne.


Mam tylko nadzieję, że pogoda w końcu się poprawi i wyjrzy słońce, bo ta szarość za oknem i siąpiący deszcz sprawiają, że chce mi się spać jeszcze bardziej ;)