14 miesiąc życia naszego Syna :)

Tak, tak, to już 14 miesięcy! A w zasadzie to już prawie 14 i pół ;) Biorąc pod uwagę, że miesiąc temu się zagapiłam i nie było podsumowania, to teraz nie wiem od czego zacząć, tyle się pozmieniało :)


Zacznę jak zwykle od cyferek - Michaś waży obecnie 11 kilogramów i ma jakieś 78-79 cm wzrostu. Swoją drogą musimy zaopatrzyć się w miarkę na ścianę i zaznaczać sobie na niej kolejne miesiące ;) Ubranka głównie w rozmiarze 86 i 92.


Unormowała się też pora drzemki w ciągu dnia - jest zawsze jedna w okolicach południa i Michaś przesypia wtedy 1,5 - 3 godzin w zależności o której wstanie i jak aktywne było przedpołudnie.

Michaś aktualnie jest małym odkrywcą, jednak mieszkanie zna już praktycznie na wylot i teraz podbijamy świat :) Ponieważ jeszcze nie mogę go podnosić, to Mąż wychodząc rano na zakupy bierze Misia ze sobą. Po południu idziemy na drugi spacer, na plac zabaw, gdzie Michałek szaleje przez około 2 godziny.


W towarzystwie Taty to zwykłe kamyczki stają się super zabawką ;)


W domu najfajniejsze zabawy to grzebanie w kuchennych szafkach, operowanie sprzętem grającym (może to być nasza wieża, albo grające zabawki) i "pomaganie" we wszystkim rodzicom.

Michaś zaczyna też stawiać pierwsze samodzielne kroczki, najczęściej idzie sam gdy zaaferuje się mocno trzymanym w rączce przedmiotem. Jak tylko zorientuje się, że nie trzyma się czegoś stabilnego to wraca do raczkowania.

Bardzo ułatwiła się nam komunikacja, Michaś potrafi dokładnie pokazać czego chce w danym momencie, choć jeszcze nie potrafi tego powiedzieć. 

Jeśli chodzi o mowę, to mówi mama i tata, nene lub nunu (nie, nie wolno), naśladuje kilka zwierząt i na okrągło słyszymy "to!" ze wskazaniem paluszkiem na konkretny przedmiot o którym mamy coś opowiedzieć :)

Książeczki w dalszym ciągu są interesujące, Misio lubi je przeglądać i pokazywać zwierzątka, które rozpoznaje i umie naśladować ich odgłosy.

Największą zmianą w ostatnim czasie jest stosunek Michałka do osób trzecich - przestał się bać nieznajomych, zupełnie inaczej też wyglądają relacje z Dziadkami, co ogromnie nas cieszy. Do tej pory Michaś podchodził do nich z dużą rezerwą a o wzięciu na ręce raczej nie było mowy, teraz nawet sam wyciąga rączki :)

Na razie zrezygnowaliśmy z picia ze zwykłego kubeczka, ponieważ Misio zaczął się bawić w bulgotanie w efekcie cały napój lądował na bluzce, spodniach i okolicach ;) Sprawdza się za to kubek ze słomką.

Michałek doskonale wie czego nie może dotykać, np. gniazdek elektrycznych i przewodów - na ich widok zawsze zatrzymuje się i mówi ne ne ne lub nu nu, czasem jeszcze doda po swojemu jakieś wyjaśnienie. :)

Pewnie coś pominęłam, ale Michaś tak szybko się zmienia, że czasem nie nadążam ;)