Za krótka doba

O tak! Doba powinna zdecydowanie mieć 36 godzin, albo i więcej. Niestety ma tylko 24 i brakuje mi czasu. Nie na wszystko, ale są rzeczy ważne i ważniejsze, a czasu starcza tylko na te ważniejsze ;) Może jeszcze na trochę tych ważnych..



Biorąc pod uwagę, ze ostatnio pogoda dopisuje (hura!!), dużo czasu spędzamy poza domem. Około 2-godzinny spacer, a raczej szaleństwa na placu zabaw to norma. Czasami, jeśli Michaś ma jeszcze siłę wychodzimy po południu na drugi spacer, trochę krótszy.

Wiadomo, przed spacerem Michaś musi zjeść coś konkretnego, potem ubieranie i na cały spacer z przygotowaniami przed i rozbieraniem po trzeba liczyć 3 godziny. 

Odzyskałam też w końcu maszynę do szycia - śmiga jak marzenie, więc wyżywam się manualnie. W czasie gdy maszyna była w serwisie przyszło mi do głowy dużo pomysłów co uszyć, jak uszyć, więc żeby nie umknęło mi to gdzieś, stworzyłam sobie kilka wykrojów według ubranek Michałka, zamówiłam troszkę materiałów, kupiłam dodatki i wycięłam sobie sporą część ubranek. 

Mąż się śmieje, że przygotowałam tych ubranek do szycia na 2 lata do przodu, ale mam nadzieję, że uporam się z tym zdecydowanie szybciej, tym bardziej, że w dalszym ciągu głowa pełna pomysłów ;)

Dobrze, że Michaś w kuchni potrafi sobie znaleźć zajęcie, to mogę ugotować obiad w miarę spokojnie. Wystarczy mu parę garnków i ma przednią zabawę :)


Na przykład granie na "perkusji"..

Poza tym Michaś zaczyna próbować poruszać się na autku do odpychania. Jak na razie lepiej wychodzi mu jazda na wstecznym, ale do przodu też próbuje i pomału, pomału jedzie. Gorzej z zakręcaniem, no i na razie przy wchodzieniu i schodzeniu potrzebuje ręki do przytrzymania :)


Najważniejsze, że ma radochę z tego, że daje radę "sam". Zresztą coraz więcej rzeczy chce robić sam. Ostatnio po spacerze uparł się i wszedł po schodach na 3 piętro (trzymany za rączki). Uparł się też na jedzenie drugiego dania widelcem. Różnie mu wychodzi, trochę mu pomagam, ale najważniejsze, że chce i próbuje!

Widzę też jak bardzo się zmienił odkąd chodzimy na plac zabaw. Zmężniał, ma więcej siły, rączki ma już takie dziecięce, a nie niemowlęce, coraz częściej widać, że zastanawia się czy da radę przejść sam - czasem przejdzie od mebla do mebla dwa kroki bez trzymania, ale potrzebuje mieć coś w zasięgu ręki dla pewności.

Zaczyna też interesować się innymi dziećmi, ale to trochę zależy od dnia - czasem sam podchodzi do innych dzieci, a czasem potrafi olać dokładnie zaczepiające go dzieci ;)

Widzimy też z Mężem, że Michałek coraz więcej rozumie, potrafi w większości przypadków pokazać co chce. I próbuje trochę mówić. Ciągle i dużo mówi po swojemu, ale potrafi też powiedzieć mama (jak coś bardzo ode mnie chce), na psa mówi "au au", jak widzi gołębie to mówi "ghhuuu", na sowę "uuuu", na koguta "ko". 

Wiele rzeczy rozpoznaje, ale nie umie jeszcze nazwać. Dużo pokazuje palcem i chce żeby nazywać przedmioty. I bardzo lubi się przytulać, co mnie bardzo cieszy :)

Długo mogłabym jeszcze wymieniać, ale coś sobie zostawię na podsumowanie kolejnego miesiąca - wiem 13 nie było, ale 14 na pewno będzie!

A tymczasem Michałek już śpi, więc spróbuję coś uszyć, żeby mieć się czym pochwalić ;)