Wiosna, wiosna.. Wiosna ach to ty!

Co prawda dziś już tak wiosny za oknem nie widać, bo pogoda raczej taka jak przez większość zimy, ale wiem że wiosna już trwa i mam na to dowody! Pierwszy z nich znaleźliśmy w "naszym"  parku:



Kolejny dowód mam u siebie w domu. Mianowicie straszliwie gubiącego kłaki kota. Aż by się chciało odkurza dwa razy dziennie ;)


Michaś też zadowolony z wiosny, ale chyba najbardziej z trochę już lżejszej kurtki. 

Następnego dnia też była piękna pogoda i zabrałam Misia na podbój okolicznych placów zabaw ;) Sama i bez aparatu, więc zdjęć nie mam, a szkoda.

Na jednym placu niestety nie udało nam się dopchać do huśtawek - Jakieś zaprzyjaźnione "mamuśki" powsadzały w nie dzieci i trajkotały w najlepsze nie widząc świata wokoło.

Poszliśmy na inny plac zabaw, taki trochę ukryty między blokami i tam było puściutko. Co prawda nie było huśtawki, ale za to duża zjeżdżalnia. Zjeżdżanie tak bardzo się spodobało Michasiowi, że mocno protestował na koniec zabawy.

Oby w weekend było ładnie, a przynajmniej ciepło!