Roczek!

Odrobinę spóźniony post podsumowujący kolejny miesiąc naszego Synka :) Wczoraj Michałek skończył 12 miesięcy. Waży już okrągłe 10 kilogramów. Wzrost - na stojąco około 76 cm, na leżąco wychodzi zdecydowanie więcej i przyznam, że nie wiem za bardzo czego się trzymać ;) 


W weekend odbyły się imprezy roczkowe - tak wyszło, że dwie. W sobotę mniejsza, bo przyjechał tylko jeden wujek i ciocia, w niedzielę już było nas więcej, bo przyjechali moi Rodzice i Brat z Bratową. Drudzy Dziadkowie byli tydzień wcześniej, więc w zasadzie wtedy była już pierwsza impreza ;)

O świętowaniu pierwszych urodzin powstanie może osobny post, jeśli znajdę czas i wenę, póki co wracam do podsumowania ostatniego miesiąca i zmian jakie zaszły.

Ostatnio wróciliśmy znów do dwóch drzemek w ciągu dnia, z tym, że Misio wstaje o 6 rano, a kładzie się spać z reguły po 20. W nocy sypia różnie, czasem śpi do rana, czasem się budzi raz lub dwa razy.

Układanie kubeczków z Ikei to na dzień dzisiejszy zabawa nr jeden. Kombinuje, wkłada mniejsze w większe, próbuje większe włożyć do mniejszych, czasem złoży wszystkie, ale na razie rzadko :) Kółeczka na stojak też chętnie nakłada, ale w kolejności dowolnej.



Poza tym Michasiowi wielką frajdę sprawia wyrzucanie zużytych pieluszek do kosza. Ostatnio jakoś często sięgamy po jednorazówki, przebieramy się na łóżku, a kosz jest na drugim końcu pokoju. Jednak jak powiem Misiowi, żeby wyrzucił pieluszkę, to bierze ją do rączki i zasuwa na czworakach do kosza, wspina się i wyrzuca ją dumny z siebie :)

Rozumie też coraz więcej, zna już nazwy wielu rzeczy i proszony o pokazanie czegoś celuje paluszkiem :) Potrafi też wykonać jakieś proste polecenia, chyba że nie ma w ogóle ochoty na współpracę.

Michaś lubi też bawić się piłkami - ma jedną materiałową, gumową i taką ażurkową. Chętnie sobie nimi rzuca, goni je i znów rzuca, próbuje też rzucać do osoby z którą się bawi, ale z celnością jeszcze różnie. Za to jest bardzo zadowolony z siebie jak uda mu się złapać piłkę, która toczy się w jego kierunku, a jak złapie ją gdy lekko podskakuje to już jest pełna euforia.

Synek na urodziny dostał drewniane klocki, jednak na razie budowanie mu nie idzie - woli burzenie albo wrzucanie klocków do pojemnika. W ogóle dość chętnie wkłada zabawki do pojemników, więc mam cichą nadzieję, że w ramach zabawy nauczymy go sprzątać po sobie. Czasem zamiast zabawek sam wchodzi do pojemnika ;)


Dziś mieliśmy pierwsze podejście do picia ze "zwykłego" kubeczka. Do tej pory pił z niekapka, ale siedząc w krzesełku trzeba było mu trzymać butelkę, bo sam nie chciał jej tak mocno przechylać. Z kubeczka pił bardzo chętnie, wiadomo, prawie połowa wylądowała na bluzce i okolicy, ale świetnie dał sobie radę. 


Myślę, że niedługo nic się nie rozleje. Podobnie zresztą jest z jedzeniem rączkami - jeszcze niedawno większość lądowała na podłodze, bo wypadała z rączki, a nawet z buzi ;) Teraz jedząc coś dobrego nie upuści ani kawałeczka (np winogrona), warzywami zaczyna rzucać jak już się naje.

Z jedzeniem łyżeczką jest trochę gorzej - dziś zjadł sam połowę jogurtu, z drugą połową pomogłam mu. Jednak jogurcik to przysmak, więc zależało mu na tym, żeby jakoś się do niego dobrać. Zupką chlapał naokoło a ja musiałam karmić go drugą łyżeczką.


Michałek trzymany rączki chodzi naprawdę swobodnie i całkiem szybko - prawie że biegnie ;) Fajnie też chodzi trzymając się mebli, potrafi się wdrapać na swój leżaczek, potrafi też wejść sam do łóżeczka (jak wyjmę szczebelki). Ostatnio nauczył się też schodzić tyłem z wersalki.

Samodzielnie jeszcze nie chodzi, ale próbuje przejść od wersalki do mnie lub Męża, gdy jesteśmy blisko niego, jednak są to z reguły 1-2 kroki takie mocno "lecące" do przodu i trzeba go łapać, żeby nie wylądował nosem na podłodze. Ale próbuje i z tego się cieszę :)

Michaś uwielbia wprost naszego kota, często bawi się z nim tasiemką, zaczepia i zawsze uśmiecha się na jego widok. Nie raz gonią się po mieszkaniu i myślę, że obaj są zadowoleni, no może czasem Mruczek ma dość ;)