Nowe smaki, dobre smaki ;)

Nie mogę się już doczekać lata i naszych sezonowych owoców. Niestety teraz nawet jabłka już nie są zbyt dobre, więc szukamy importowanych owoców, które zasmakują Michałkowi, a które nie będą wydawały się chemicznie dojrzewane (jak np. banany).


Wiemy już, że Michaś lubi winogrona, banany też, choć tych akurat wolę nie dawać mu na razie zbyt często. Jakiś czas temu dostał też na spróbowanie mandarynek, które też mu zasmakowały.

Tym razem na tapetę poszło kiwi. Pierwsze podejście mieliśmy już jakiś czas temu, ale albo wtedy mieliśmy jakieś kwaśniejsze, albo po prostu za pierwszym razem nie zasmakowały Michałkowi.

Jednak od kilku dni to jest owoc numer jeden, Michaś jak tylko widzi, że zaczynam mu obierać kiwi, aż podskakuje z radości w krzesełku i nie może się doczekać kiedy mu je w końcu dam.

Na razie kroję mu owoc na kawałki, 4 zęby nie dają zbyt wielkich możliwości w zakresie gryzienia, jednak Michaś zdaje sobie nic z tego nie robić i jakoś daje radę, ale jak trafi się zbyt duży kawałek to go wypluwa..


Miny w czasie jedzenia robi fenomenalne i je z takim zaangażowaniem jakby właśnie odkrywał Amerykę. :)