Dwustronna czapka.

Dziś znów czapka w roli głównej. No może nie głównej, ale w pierwszej drugoplanowej ;) W czasie szycia przytrafiły się pewne komplikacje i nie obyło się bez prucia, ale w końcu się udało.


Za Michałkiem znów krokusy, tym razem polanka z dominującym żółtym kolorem..

Czapeczka jest dwustronna, szyłam ją z dość cienkiej dzianiny dresowej, którą kiedyś kupiłam z myślą o uszyciu sobie bluzki lub sukienki z raglanowymi rękawami. Nic z tych rzeczy nie powstało, natomiast stwierdziłam, że jak utnę po małym kawałku na czapkę dla Synka to na pewno na inne rzeczy mi nie braknie ;)

Ponieważ materiał wydawał mi się dość mało rozciągliwy, to dodałam ściągacz, który ma trzymać czapkę na swoim miejscu i zasłaniać należycie uszy. 

Wyszło całkiem fajnie, czapka w miarę się trzyma (ta czerwona zdecydowanie lepiej, ale tamten materiał był bardziej elastyczny). Myślę, że lepiej będzie się trzymać jak Michałek jeszcze trochę podrośnie, bo czapka wyszła mi trochę większa.

Zdjęcia znów z placu zabaw i parku, na zewnątrz lepsze światło niż w domu. Poza tym Michaś uważa, że w domu czapek się nosi i ciągle ją ściągał, więc zdjęcie drugiej strony czapki jest dość niewyraźnie, bo robione na szybko.


Kogut od dziś jest wielką atrakcją (wczoraj Michaś oglądał go z niewielką rezerwą), trzeba go najpierw poklepać z każdej strony, potem można na niego wsiąść.


Bujanie przypadło Misiowi do gustu, jednak trzeba go asekurować, bo to sprężynowanie jest dość gwałtowne a Michaś trzyma się tak na słowo honoru ;)


Czekamy na huśtawkę - akurat gdy przyszliśmy była zajęta. Aby zabić czas Michaś oddzielał żwirek od piasku niczym Kopciuszek ;) Co jakiś czas obracał się czy huśtawki ciągle zajęte..


W końcu udało nam się! Później wracaliśmy jeszcze na nią 3 razy, w między czasie byliśmy na zjeżdżalni, znów w piaskownicy, gdzie troszkę starsza dziewczynka mówiła Michasiowi "nie bój się chodzić" ;) i zwiedzaliśmy cały plac zabaw.


Druga prawa strona czapki jest w całości szara. Zaraz po zrobieniu tego zdjęcia wylądowała na podłodze ;)


A w parku ktoś pomyślał o sikorkach i na jednym z drzew zawisła siatka, być może ze słoniną, choć trudno określić, zdjęcie robiłam z daleka, żeby nie spłoszyć sikorki :)

Znów spędziliśmy prawie dwie godziny na powietrzu, i o ile wczoraj Michaś nie potrzebował drugiej drzemki, tylko wytrzymał do 19, tak dzisiaj padł o 17 i wygląda, że prześpi już do rana.. Aż boję się pomyśleć o której wstanie, dziś pobudka nastąpiła o 4:40 ;)