W czasie deszczu dzieci się nudzą..

Co prawda nie pada deszcz, jednak pogoda nie zachęca do spacerów. Wiatr skutecznie zmienia odczuwalną temperaturę z plus czterech (które pokazuje termometr) na minus cztery.

Dużo więc siedzimy w domu, a Michasia roznosi energia. I szuka aktywnie rozrywek, bo te dostarczane przez rodziców najwyraźniej mu nie wystarczają ;)
Od dłuższego już czasu numerem jeden jest robienie "porządków" we wszystkich dostępnych szafkach, szufladach i na półkach. Najpierw więc wszystkie książeczki lądują na podłodze, potem Michaś wędruje do szuflady ze swoimi kurtkami, czapkami i tam układa.

Na koniec zostaje to co najlepsze :) Komoda z ubrankami. Na samym dole trzymam pieluszki tetrowe, które jakoś nie wydały się Michałkowi zbytnio interesujące, więc wstaje i sięga do drugiej szuflady od dołu, gdzie mamy jego pidżamki i spodnie.



Tak to mniej więcej wygląda. Oczywiście na wyciąganiu się nie kończy, ubranka trzeba "przymierzyć" - położyć sobie na głowie, przełożyć nad głową i rzucić za siebie, obejrzeć każdy rękawek i każdą nogawkę..

Mam tylko nadzieję, że w końcu mu się to znudzi, a jak nie to w końcu przyjdzie wiosna, do tego czasu może Misio zacznie troszkę chodzić i ruszymy na podbój placów zabaw ;)