10 miesięcy

Nim się obejrzymy będzie trzeba organizować imprezę na pierwszy roczek ;) Michaś skończył własnie 10 miesięcy, a mam wrażenie że kilka dni temu dopiero skończył dziewięć.. 


Czas zdecydowanie przyspieszył i raczej ciągle mi go brakuje. Życie w związku z tym nabrało tempa - teraz jest mi łatwiej, bo Mąż ma urlop, ale jak wróci do pracy to obowiązki domowe będę musiała zmieścić w czasie drzemek Syna. A ich jakoś mniej ostatnio.

Ale po kolei. Michaś na dzień dzisiejszy waży około 9 kilogramów. Nie wiem ile ma wzrostu, ale wydaje mi się, że odrobinę podrósł przez ostatni miesiąc. Ubranka już tylko w rozmiarach 80 i 86, z przewagą tych drugich.

W ciągu tego miesiąca sporo się zmieniło. Michaś zaczął wstawać i teraz większość dnia trenuje wstawanie, bawi się w tej pozycji i wszystko by chciał robić na stojąco, nawet jeść i pić ;) W związku z tym musimy cały czas mieć go na oku, tym bardziej, że bawiąc się zapomina o trzymaniu się co kończy się upadkami i guzami.

Michaś zaczął jednak raczkować. Na razie idzie mu to jeszcze dość powoli, ale z każdym dniem jest lepiej i zaczyna rozwijać coraz większe prędkości. Oczywiście najbardziej mu się spieszy w miejsca zakazane.

Pojawiły się dwa nowe zęby, mamy ich teraz 4, a następne chyba w drodze, przynajmniej ślinotok trwa nadal. Michasiowi podobają się nowe nabytki i cały dzień dotyka je językiem.

Po przebiciu się ząbków zaczęliśmy przesypiać całe noce. Michaś usypia między 20 a 21 i śpi do 5-6 rano, wypija wtedy butelkę mleka (rano piersi nie chce) i czasem uda się, że dośpi jeszcze do 8. Jeśli śpi dłużej to w ciągu dnia ma 2 drzemki około 40 minutowe. Jeśli wstanie o 6, to wtedy są 3 krótsze lub 2 dłuższe drzemki.

Robienie "papa" doprowadziliśmy do perfekcji, uczymy się "kosi kosi" - na razie Michaś bierze w rączki moje dłonie i wtedy bije brawo, swoimi rączkami jeszcze nie bardzo. Synek pokazuje oczy i nos. Cieszy się na widok kotów na obrazkach :)

Michaś mówi jeszcze więcej, mówi tata, mama, baba, nana i dużo po swojemu. Przez większość dnia jednak słychać tata tata, a jak coś Synkowi nie pasuje, to wtedy dopiero słyszę mama ;)

Mamy jakieś niewielkie sukcesy w wysadzaniu na nocnik - Michaś posadzony na nocnik przy zmianie pieluszki czy po wypiciu soczku korzysta z niego. Kupki w dalszym ciągu załatwiamy też na nocniku, jednak nadal to kwestia naszej obserwacji.

Synek zaczyna też sygnalizować pewne potrzeby inaczej niż płaczem, jeśli chce na ręce to wyciąga rączki do góry, w trakcie zabawy potrafi przyjść żeby się przytulić, przed drzemkami mniej marudzi za to trze oczka, ciągnie się za uszka, częściej się przytula.

Natomiast jeśli zabierze mu się zabawkę, albo nie pozwala na coś to potrafi okazać swoje niezadowolenie krzykiem. Zaczynamy chyba okres testowania granic, bo czasem bardzo wiele razy trzeba powiedzieć "nie" zanim Michaś to zaakceptuje i zajmie się czymś innym.

Jak widać na zdjęciu poniżej mamy nowe krzesełko (kupiliśmy w Ikei, bo łatwo je złożyć i przewieźć) i widzę, że trzeba było kupić takie od razu. Michaś nagle polubił siedzenie w krzesełku, chyba dlatego że teraz może do woli majtać nóżkami ;)


Dla odmiany "kwaśna" minka do obiektywu (bynajmniej nie była ona spowodowana obiadkiem, raczej czerwoną diodą z aparatu).