Święta, święta i po świętach

Z jednej strony minęły szybko jak co roku. A z drugiej strony, nie było nas w domu tydzień, a ja mam wrażenie, że minęła wieczność ;) Te święta były radosne, trochę zwariowane, ale zdecydowanie inne niż wszystkie do tej pory.


Na zdjęciu powyżej dzień przed wigilią u nas w domu - choinka pod którą usadowił się kot, ostatnie porządki świąteczne i przygotowania..

Wigilię i pierwszy dzień świąt spędziliśmy u moich Teściów. Późnym popołudniem pierwszego dnia świąt pojechaliśmy do moich Rodziców. Wszędzie było rodzinnie, miło i było dużo prezentów, oczywiście najwięcej pozgarniał Michaś ;)

Michaś miał też kilka niespodzianek dla nas. Dzień przed wigilią wyszły w końcu górne jedynki, obie naraz, więc mamy teraz 4 ząbki. Poza tym w święta Synek zaczął raczkować. Na razie przemierza na czworaka krótkie odległości, a gdy chce dotrzeć gdzieś szybciej lub dalsze "trasy" pokonuje pełzając.

Oczywiście od raczkowania bardziej atrakcyjne jest stawanie i to właśnie tą umiejętność Michaś trenuje przez większość dnia. 

Michałek dawno niewidzianych pradziadków chyba nie pamiętał, bo na ich widok pędził do mnie albo do Męża i próbował wspinać się nam na kolana i przytulał się do nas, co też jest nowością - jeszcze nie tak dawno wybuchał płaczem na widok nieznajomych twarzy zamiast szukać schronienia u rodziców.

Zdjęcia poniżej są już z pierwszego dnia świąt - w tym roku wyjątkowo prezenty czekały do rana, po wigilijnej kolacji nikt już nie miał siły, a Michaś zasnął. 


Michałek dostał chodzik-pchacz, pierwsze klocki, bębenek, ślimaka na sznurku, kolorowego robaka, którego można rozkładać i dowolnie składać i wiele innych prezentów :)


Chodzik będzie musiał jeszcze chwilkę poczekać, bo Michaś jeszcze zbyt niestabilnie stoi i opierając się o chodzik, który odjeżdża po prostu się przewraca. Ale sądzę, że już niedługo będzie jak znalazł :)


Choinka bardzo przyciąga uwagę Michałka - u nas w domu stoi na półce, poza zasięgiem malutkich rączek. U rodziców Męża musieliśmy mieć oczy dookoła głowy ;)


Oczywiście bez plam się nie obyło, ale cóż znaczy mokra plama wobec tylu nowych zabawek! ;)

Ciąg dalszy nastąpi..