9 miesięcy!

Michałek dzisiaj skończył 9 miesięcy. Ten ostatni miesiąc przyniósł całkiem sporo nowości w porównaniu do poprzedniego, przynajmniej ja mam takie wrażenie.


Aktualnie Synek mierzy 82 cm i waży 8,5 kg. Ubranka nosi w rozmiarze 80 i 86, choć mamy jeszcze kilka sztuk takich "większych" 74.

Z nowych umiejętności - nasz Synek nauczył się sam siadać. Teraz zawzięcie ćwiczy to siadanie praktycznie od rana do wieczora, oczywiście w przerwach kiedy nie pełza po całym mieszkaniu.

Pełzanie doprowadził do perfekcji - osiąga naprawdę duże prędkości i nie ma dla niego miejsc nie do zdobycia. Oczywiście z uporem maniaka usiłuje dostać się w miejsca zakazane, ale wiadomo, takie kuszą najbardziej.


W tym miesiącu Michaś zmienił pozycję do spania - zawsze spał na boku, głównie prawym, teraz zdecydowanie preferuje spanie na brzuszku. Nie wiem skąd taka zmiana, ale jeśli tak mu wygodnie to nie mam nic przeciwko ;)

Michaś zaczął też jeść dwudaniowe obiadki, oczywiście między zupką a drugim daniem jest przerwa, ale nie ma opcji, żeby nie było tego drugiego dania. Tym bardziej, że o ile do tej pory ulubionym posiłkiem była zupka, tak teraz właśnie drugie danie cieszy się największym uznaniem i stu procentową "zjadalnością" ;)

Bardzo jestem dumna z tego, że Synek na prawie wszystkich pluszakach potrafi pokazać oczy gdy go o to poproszę. Czasem się zdarza, że zamiast oczu pokaże nos, ale raczej rzadko. 

W dalszym ciągu lubi oglądać książeczki, jednak teraz woli gdy siedzę razem z nim i pokazuję mu co jest co, albo Michaś pokazuje mi coś paluszkiem a ja mu mówię co to takiego.

Ząbki jeszcze tylko dwa, ale szykują się chyba zmiany w tym temacie, bo żel na dziąsełka znów jest potrzebny, a i zdarzają się koszmarne noce, gdzie budzimy się co dwie godziny..

Poza tym kupiliśmy prawdziwą szczoteczkę do zębów (wcześniej używałam silikonowej nakładki na palec) i robi ona prawdziwą furorę. Mam nadzieję, że upodobanie do mycia ząbków zostanie Synkowi na całe życie.



Naszym małym sukcesem jest załatwianie "grubszych" spraw na nocniczku. Jednak póki co to chyba bardziej mój sukces, bo nauczyłam się wyłapywać sygnały Synka, że chce zrobić kupkę i wysadzać go wtedy na nocnik.

Synek jest prawdziwą gadułą, poza tym "śpiewa" wielkim głosem, aż nieraz trudno porozmawiać. Im więcej my mówimy, tym więcej do powiedzenia ma też Michaś. Szczególnie jeśli akurat rozmawiamy z Mężem, a nie mówimy do Michasia ;)

Ostatni miesiąc minął pod znakiem "mam paluszek i nie zawaham się go użyć" ;) Wszystko musi być pokazane, dotknięte, dźgnięte, pomiziane i co tam się jeszcze da tym paluszkiem zrobić ;)


Wróciły też do naszego planu dnia codzienne spacery, co ogromnie mnie cieszy. Był okres, że Synek nie chciał chodzić na spacery ani w wózku, ani w chuście. Myślę, że przyczyną mógł być skok rozwojowy i to, że Michaś zaczął rozróżniać "swoich" i obcych, a na spacerze widział samych obcych i może go to troszkę przerażało.

Dla mnie chodzenie z "wrzeszczącym wózkiem", bo dziecko musi się przewietrzyć raczej nie wchodziło w grę, więc siedzieliśmy w domu. Teraz chodzimy w chuście. Szczęśliwie się złożyło, że dużo schudłam po ciąży i spokojnie mieścimy się w kurtkę zimową z okresu ciąży :)