Wyprawa do Ikei

W końcu wybraliśmy się na zakupy do Ikei. Miałam na nie ochotę już od jakiegoś czasu, potrzebowałam też kilku drobiazgów do domu. Teraz doszło do listy kilka drobiazgów dla Michasia.

Wykorzystaliśmy, że Mąż ma urlop i pojechaliśmy rano - raz, że Michaś ma lepszy humor przed południem i większą cierpliwość, po drugie liczyliśmy, że przed południem w tygodniu będzie mniej ludzi.

O ile Michaś faktycznie miał dobry nastrój i zniósł dzielnie całą podróż i zakupy, to ludzi było i tak dość sporo. Jednak na pewno mniej niż w weekend, kiedy krąży się po parkingu w oczekiwaniu aż ktoś odjedzie.

Kupiliśmy dywan dla Michałka - na razie jeszcze w pełni go nie wykorzysta, ale za jakiś czas myślę, że będzie jak znalazł.



Wzięliśmy też tunel, Michaś na razie traktuje go z rezerwą, ale jak widzi coś interesującego po drugiej stronie to nie ma najmniejszego problemu z przejściem :)




Dużym zainteresowaniem natomiast cieszy się pacynka sowa, mnie podoba się chyba jeszcze bardziej niż Michałkowi..






Do zabawy na sucho i w kąpieli kolorowe kubeczki. Na razie testowane na sucho.



Kupiliśmy też lalkę. Czytałam kilka artykułów, wg których chłopcy w pewnym etapie rozwoju potrzebują takiej zabawki, aby ćwiczyć empatię, miłość i postawę opiekuńczą. Zobaczymy na ile chętnie Synek będzie się nią bawić, w trakcie zakupów robiła prawdziwą furorę, w domu na razie trochę mniej.

Mąż śmieje się, że to Aryjczyk ;) Do wyboru był jeszcze Afroamerykanin, chyba dla zachowania poprawności politycznej..