Otulacz i formowanka Puppi - recenzja

Z firmy Puppi mamy otulacz wełniany, bambusową formowankę oraz kilka wkładów bambusowych i jeden konopny. Po prawie trzech miesiącach użytkowania czas najwyższy na recenzję :)

Zacznę od otulacza i pewnie jemu poświęcę najwięcej uwagi.

Po pierwsze wykonanie. Uszyty jest bardzo starannie, napki są fajnie rozmieszczone i dają dużą możliwość regulacji i na długość, i na szerokość. Wełna jest niezwykle mięciutka, przypomina bardziej flanelę niż wełnę. Gumki bardzo delikatne, ale trzymają wszystko na swoim miejscu.

Otulacz sprawdza nam się świetnie, choć najlepiej sprawdza się z wkładami Puppi (lub innej firmy, ale o tych samych wymiarach). Jednak nie można uznać tego za wadę, ponieważ producent zaznacza, że to jego wkłady są idealnie dopasowane.

Jednak nie wyobrażam sobie za bardzo tego otulacza w duecie z formowanką - jest dość wąski między nóżkami, więc raczej by nie zakrył pieluszki formowanej w pełni. Jednak to, że jest wąski jak dla mnie jest zaletą - dzięki temu naprawdę zgrabnie się prezentuje na pupie i będzie wygodniejszy gdy Michaś zacznie chodzić.


A co z praniem? W zasadzie to prawie nic ;) Otulacz należy wietrzyć (ze względu na właściwości antybakteryjne wełny nie wymaga częstego prania), prać gdy gdy bardzo zamoknie, zabrudzi się bądź uznamy, że to już czas najwyższy ;)

Pranie, choć ręczne, za czym nie przepadam, nie jest zbytnio kłopotliwe. Otulacz pierzemy w płynie do prania wełny, lekko odciskamy wodę, a następnie jeszcze raz odciskamy w ręczniku.

Czas schnięcia zaskakująco krótki - na drugi dzień po rozwieszeniu był już suchutki. Przez te 3 miesiące użytkowania nie mieliśmy ani jednego przecieku. Dopiero ostatnio otulacz nie dał rady i przeciekł na całego, ale włożyłam do niego nowy wkład, który jeszcze nie miał pełnej chłonności, plus jeszcze nie poddałam go kuracji lanolinowej. 

Teraz otulacz leży i czeka aż zamówię lanolinę. Myślę, że był to bardzo udany zakup, w pełni naturalny i oddychający otulacz za stosunkowo niewielkie pieniądze (niektóre PUL-owe otulacze są droższe).

Formowanka bambusowa Puppi jest przede wszystkim szalenie milutka w dotyku. Choć muszę przyznać, że po wielu praniach nie jest już tak mięciutka jak na samym początku. Jednak u nas może to być wina bardzo twardej wody.


Pieluszka oczywiście bardzo starannie wykonana, ma kieszonkę na wkład chłonny. U nas z wkładem bambusowym 4 lub 5 warstwowym daje radę przez całą noc (w otulaczu PUL-owym), ale daję Synkowi wkładkę polarową, bo rano można pieluszkę wykręcać ;)

Napki, tak jak w otulaczu - dobrze rozmieszczone, dają duże możliwości regulacji i mocno trzymają. Czas schnięcia nie najgorszy - w porównaniu z formowankami bawełnianymi schną szybciej.

Formowanka jest zgrabna i stosunkowo nieduża, nie krępuje ruchów Synka a ma do tego świetną chłonność. Nie wiem jak w kwestii dopierania się ewentualnych zabrudzeń kupką, ponieważ u nas pieluszce się "upiekło". Ostatnio kupki lądują głównie w nocniku, więc u nas ten problem pomału znika.

Oba produkty z czystym sumieniem mogę polecić, sama zresztą rozważam dokupienie drugiego otulacza.