Już 8 miesięcy!

A im dalej tym czas leci jakoś szybciej.. I pewnie będzie płynąć coraz szybciej. Jednak cieszy mnie ta perspektywa.

Z moich pomiarów wynika, że Michaś ma jakieś 80 cm wzrostu i waży 8,2 kg. Ubranka nosi w rozmiarach 80 i 86.

Co nowego potrafi nasz Synek?

Pełza z wielkim zapałem - najczęściej po sypialni i zwiedza kąty, ale jak pojawi się kot na horyzoncie to nawet próg nie stanowi przeszkody. Pełzanie czasem zaczyna przypominać raczkowanie - co jakiś czas Michaś opiera się na kolankach i rączkach, jednak tylko buja się do przodu i do tyłu. Potem kontynuuje polerowanie podłóg brzuszkiem ;)



Zaczyna też robić "pa pa". Jeszcze nie zawsze się uda, ale coraz częściej macha rączką jak mówię zrób "pa pa" i jak już zacznie to nie chce przestać.

Siedzenie wychodzi Michałkowi coraz lepiej, jednak ulubioną pozycją jest leżenie na brzuszku i froterowanie.



Zaczęliśmy pomału BLW - nie codziennie, i nie jako posiłek, bo na razie Synek bawi się jedzeniem, rozdrabnia je w rączce, a zjada bardzo niewiele. Zupki bezmięsne rozdrabniam tylko widelcem - Michaś zjada je bez problemu w takiej formie, tylko trochę czasu zajmuje "gryzienie".

Książki w dalszym ciągu są numerem jeden - Michaś jest dosłownie molem książkowym (próbuje gryźć książki). Zauważyłam też, że lubi oglądać zdjęcia dzieci - uśmiecha się wtedy. I wydaje mi się, że rozpoznaje na zdjęciach nas - ale może to tylko moje życzenia ;)



Ząbki nadal dwa, dziąsła swędzące i bolące.. Coś długo każą na siebie czekać kolejne. Przeszkadzają głównie w dzień, ostatnio też w nocy zaliczamy kilka pobudek.

Zauważyłam też, że Synek zaczął przytulać niektóre zabawki - uroczo to wygląda jak przytula się do misia buzią :)

Michaś zaczyna coraz więcej mówić - czasem jest tak, że przez cały dzień mówi tata, innym razem tylko mama. "Rozmawia" po swojemu z zabawkami, jednak na razie są dźwięki nie do powtórzenia.

Podróżowanie wychodzi różnie - jak Synek ma dobry humor to wszystko jest ok, jednak nie ma mowy o spaniu w czasie jazdy. Gdy Michaś jest nie w sosie to trzeba się naprawdę mocno nagimnastykować, żeby go czymś zająć w czasie podróży.

Tutaj humorek dopisywał to wystarczyły buciki ;)



Nie ma jak u Taty!