Dążenie do pionu - post dla wytrwałych ;)

Pomału kroją nam się jakieś kroki milowe ;) Michaś w dalszym ciągu pełza, jednak nie przeszkadza mu to we wchodzeniu w każdy możliwy kąt i w "robieniu porządków". Raczkowanie ciągle przed nami, ale może niedługo zmieni się coś w temacie siadania?


Wiem, że zdjęcia są kiepskiej jakości, nieostre, ale niestety lepszych nie udało mi się zrobić w tej pozycji. Później będą ładniejsze, obiecuję ;)


Niestety jak to przy trudnych początkach bywa - za którymś razem takie klękanie zakończyło się przewrotką - kontakt z podłogą był trochę bolesny, jednak Michaś chyba szybciej o tym zapomniał ode mnie, mnie do tej pory boli ten jego upadek..

Muszę bardzo uważać po czym Synek próbuje się wspinać - jak natrafi na nocnik, to też próbuje po nim się podnieść, mimo, że ten odsuwa się pod wpływem ciężaru Michałka.

Za którymś razem udało się Michałkowi usiąść, ale nie powtórzył więcej tego manewru, więc raczej to był wypadek przy pracy ;)

Później robiliśmy porządki - ja powrzucałam wszystkie zabawki do pudła, ale Michałek stwierdził, że musi poukładać je osobiście. I zaczął je układać po swojemu..

Zaczął od aryjskiej lalki. ;)


Nie obyło się bez oglądania poszczególnych elementów twarzy. Na szczególnie dokładne badanie zasługuje nos (w przypadku lalki, z reguły najciekawsze są oczy).


Potem poszło już z górki. Sowa się patrzyła..


Gdybym miał gitarę..


O, mam! Więc trzeba na niej zagrać, 


a następnie można przystąpić do układania drobiazgów ;)


Zabawki poukładane, to mamo teraz ja ci zrobię zdjęcie..


No daj ten aparat! ;)


Wieża też nie może leżeć taka poukładana..



Jak porządki to i pranie. Synek dzielnie pomagał mi rozwieszać pieluszki..


A następnie powędrował zwiedzać kąty, jednak coś odwróciło jego uwagę..


Co to takiego..


Już do ciebie pędzę!


A oto i cel tej gonitwy. W dodatku ruchomy ;)