Trafiło się ślepej kurze ziarno ;)

Nie mam nic przeciwko ubraniom z ciucholandów, second hand`ów, szperaczków czy jak jeszcze można je nazwać. Jednak nigdy, przenigdy nie udało mi się kupić tam niczego fajnego (może poza kilkoma ozdobnymi poszewkami na jaśki). Nie mam szczęścia do takich sklepów i pogodziłam się z tym.

Jednak od czasu do czasu zaglądam do nich, z nadzieją, że może jednak coś się u mnie w tym temacie zmieniło. Ale nic z tego! 

Chociaż ostatnio weszłam do nowo otwartego SH i dało mi się kupić bawełniany prefold. A przynajmniej coś, co nim jest na moje niewprawne oko. Nowy, z metką. Za całe 3 zł :)