Spacery, spacerki..

Pogoda jest dla nas łaskawa, więc korzystamy póki się da. Dzisiejszy spacer jak rzadko z postojem w parku - Michaś raczej woli dynamiczne spacery, ale tym razem nawet nie marudził, że nie jedziemy dalej. Przypuszczalnie za sprawą soczku i ciekawych widoków.

Odwiedziliśmy dziś skwer Doncaster koło urzędu miasta. Jest on bardzo zadbany, czysty i nasłoneczniony, ale można znaleźć trochę cienia, ponieważ część ławek znajduje się pod altankami obsadzonymi pnącymi różami.

Chyba też wszystkie rośliny mają wbite w ziemi koło siebie plakietki z nazwami polskimi i łacińskimi. Na środku znajdują się kamienne rzeźby przedstawiające kobietę w ciąży i kobietę z dwójką dzieci.

Można by powiedzieć, że skwerek dla mam, ale niestety łatwo spotkać tam palaczy, ale ich łatwo spotkać wszędzie.

Dziś spojrzenie na skwer trochę bardziej "szczegółowe", ale może kiedyś napiszę post o parkach i skwerach, które odwiedzamy i zamieszczę zdjęcia "całościowe". Zobaczymy. Póki co zapraszam na króciutką galerię.

Zaparkowaliśmy właśnie w takiej altance z ławką by Michaś spokojnie mógł wypić soczek, a potem Synek kontemplował widoki.



A oto, co tak zainteresowało Michałka - piękne czerwone róże. Muszę doczytać co to za odmiana, bo pamiętam, że jak tam byliśmy w czerwcu to też pięknie kwitły.


Pszczoły jeszcze pracują. Ta załapała się na zdjęcie ;)



Nawet gryzak nie był ciekawy, Michaś nawet nie rzucił okiem co wkłada do buzi..


Włochate kłosy trawy przypominają mi nastroszone ogonki małych kociąt ;)


Pan bądź pani gołąb w trakcie toalety - ale poza do zdjęcia też była :)



Wracając do domu Michaś stwierdził, że sobie na chwilę usiądzie i poogląda czerwony guziczek na poręczy wózka. Czapka niestety jest z tych przekręcających się i zjeżdżających. Mamy tylko jedną, która leży jak przyklejona.