Nowy etap

Wczoraj w naszym domu zagościł nowy przedmiot. Mianowicie nocnik. Zwykły najzwyklejszy, nieśpiewający i bez żadnych bajerów za całe 7 złotych :) Radzę nie kontynuować czytania w trakcie jedzenia ;)

Chcę zacząć sadzać Synka na nocniku mimo, że jeszcze nie siedzi sam stabilnie - będę go podtrzymywać. Ale chcę ułatwić mu życie i sobie przy okazji. Dziś decyzja zapadła ostatecznie.

Pomogła nam w tym... kupa ;) Wspominałam już, że Michaś domaga się zmiany pieluszek, bo nie lubi mieć mokro. A odkąd je stałe pokarmy i kupki są bardziej zwarte, to "grubsza" zawartość pieluszki stanowi dla niego wielką tragedię.

Zawartość pieluszki przeszkadza mu do tego stopnia, że zachowuje się jak by go pieluszka parzyła, nie chce za skarby świata leżeć na pleckach co bardzo utrudnia zmianę pieluchy na czystą.

Zauważyłam, że Michaś zanim się załatwi to sygnalizuje, że ma taki zamiar - stęka, specyficznie spina - po prostu widać o co chodzi. Jeśli będę działać szybko, to mam nadzieję, że uda nam się zdążyć na nocnik i Michaś szybko zaskoczy, że to wygodniejsze i przyjemniejsze rozwiązanie problemu ;)

Przed kąpielą odbyła się próba generalna nowego nabytku. Nocnik sam w sobie zainteresował Michasia, natomiast zawartość, która się w nim pojawiła już mniej ;) Złapaliśmy pierwsze siku, z czego jestem bardzo zadowolona, pierwsze koty za płoty. Mam nadzieję, że będzie tylko lepiej!

Nocnik wzbudził zainteresowanie nie tylko Michasia. Kot też musiał sprawdzić co to takiego ;)