Home, sweet home..

Wróciliśmy do domu. Nie było nas zdecydowanie dłużej niż planowaliśmy, ale Michaś świetnie czuł się u Dziadków, a i nam też było dobrze :) Jednak w powiedzeniu "wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej" jest sporo prawdy, ponieważ fajnie jest wrócić do siebie, a na myśl o spaniu we własnym łóżku aż chce się położyć wcześniej ;)

Wyjazd był bardzo udany - udało nam się odpocząć od zgiełku miasta, codzienności i  komputerów. Dla Michałka to były wakacje pełne wrażeń - dużo czasu na powietrzu, leżakowanie pod orzechem, koty i psy w dużych ilościach, odwiedziny u Pradziadków, częste przejażdżki autem - mam nadzieję, że się za bardzo nie przyzwyczaił, bo jak Mąż wróci do pracy to ilość takich atrakcji w ciągu dnia się zmniejszy.

Teraz jednak trzeba powrócić do rzeczywistości, w związku z czym muszę nadrobić swoją nieobecność i napisać kilka postów, bo jestem do tyłu ;)