Wielkie pakowanie

Jutro wyjeżdżamy na wakacje :) Choć wakacje to może zbyt wielkie słowo - jedziemy po prostu do Rodziców moich i Męża. Jedni i drudzy dysponują ogródkami w przeciwieństwie do nas, więc będzie to miła odmiana, a dla Michasia pierwszy wyjazd na kilka dni. Tak się Michaś cieszy na ten wyjazd ;)



O pakowaniu zaczęłam myśleć już jakiś czas temu, przygotowałam sobie listę rzeczy, które musimy koniecznie zabrać dla Syna - jak znam siebie to pewnie bym o czymś zapomniała, a wolałabym uniknąć tego typu niespodzianek.

Wychodzi na to, że manatków Michałka jest znacznie więcej niż moich i Szymona razem wziętych :) Pozostaje mieć nadzieję, że zmieścimy się do bagażnika. Ponieważ zabieramy ze sobą naszego kota, to będzie niemałe wyzwanie upchać to wszystko razem. 

Przy okazji pakowania zrobiłam przegląd czapeczek i kapelutków Michasia. Na pewno będziemy rozkładać się na kocu na trawce, a przy takiej pogodzie kapelusik to obowiązkowa część garderoby :) Letnie nakrycia głowy gromadziły się nam już od jakiegoś czasu - coś kupiła Babcia, coś ja, coś dostaliśmy. 

I tutaj niespodzianka ;) Większość czapeczek jest za mała, ledwo się mieszczą na czubek główki naszego Synka. Poniżej kilka fotek, które robił Mąż gdy mierzyłam Michasiowi te wszystkie czapeczki.

Kapelusik z Reksiem niestety za mały..



 Czapka z daszkiem a la talib (od tyłu patrząc) też mała..


Kolejna za mała czapka z daszkiem..


Na szczęście znalazł się jeden dobry kapelusz, który kojarzy mi się jakoś z rybakiem ;)



Przed wyjazdem lub w trakcie będę musiała coś dokupić. W przymiarkach pomagał nam Szczeniaczek - uczniaczek od Cioci Kasi, bez niego nie poszło by tak łatwo ;)



Przez te kilka dni prawdopodobnie nie pojawi się żaden nowy post, internet u Rodziców raczej jest niechętny do współpracy. Ale postaram się to nadrobić po powrocie!