Tak sobie myślę...

Kiedy patrzę na naszego Michasia, to tak sobie myślę - jaki On jest maleńki, cudowny i idealny. Z drugiej strony w tym samym momencie myślę - jaki On już jest duży! Szczególnie to spostrzeżenie do mnie dotarło gdy porządkowałam i pakowałam za małe ubranka.

Te malutkie bodziaczki, w rozmiarze 56, które nosił na początku, pajacyki i śpioszki.. Wszystko takie maleńkie, a mój Syn już taki duży, aktualnie nosi ubranka głównie 74. A gdy go karmię znów przychodzi myśl, że jest malutki ;) Czy wszystkie mamy tak mają, czy ja jestem jakaś dziwna? ;)

Taki był nasz Maluszek gdy miał kilka dni:



Tu miał około 3 tygodnie:



Swoją drogą do pakowania za małych ubranek wykorzystuję worki próżniowe - świetny patent, ubranka nie zakurzą się, nie nawłażą roztocza czy inne żyjątka. Wiadomo, że ubranka będzie trzeba wyprać dla kolejnego Maluszka, ale zawsze są zabezpieczone lepiej niż w kartonowym pudełku czy zwykłym worku. Dodatkową zaletą jest to, że po odessaniu powietrza worek zmniejsza swoją objętość na oko 3-krotnie ;).

Ale wracając do tematu, gdy tak patrzę na naszego kochanego Synka to z jednej strony nie mogę się doczekać, kiedy zacznie siedzieć, raczkować, chodzić, mówić... Z drugiej chciałabym, żeby ten czas, kiedy Michaś jest taki malutki i dopiero poznaje świat i własne możliwości, trwał jak najdłużej. Ten okres, który trwa teraz jest zdecydowanie najkrótszy i próbuję się nim nacieszyć "na zapas". Mogę godzinami patrzeć jak trzyma w rączkach zabawkę, patrzy na nią z zainteresowaniem,




potem z wielkim zaangażowaniem pakuje ją do buzi.



I bardzo żałuję, że tak długo zwlekaliśmy z decyzją o Dziecku.. Powinno pojawić się jakieś dobre 5 lat temu.. Niesamowite jest to, że gdy pojawia się taki Maluszek to już po kilku dniach człowiek nie potrafi sobie wyobrazić jak mógł żyć do tej pory, a po 4 miesiącach nie potrafię sobie wyobrazić jak mogłam być wcześniej szczęśliwa.

Choć zanim pojawił się Michaś mówiłam, że jestem najszczęśliwsza. Nie wiedziałam ile radości wnosi do życia taki maleńki Człowiek i jak bardzo potrafi zbliżyć do siebie swoich rodziców :)


Za jeden taki uśmiech można dać się pokroić a wszystko co złe przestaje mieć znaczenie :).