Najtrudniejszy pierwszy krok

Początki zawsze są trudne. 

Pomysł stworzenia bloga wykluł się gdy byłam w ciąży i wylądowałam w domu na zwolnieniu lekarskim. Stwierdziłam, że taką ilość wolnego czasu trzeba jakoś konstruktywnie wykorzystać. To było w połowie października zeszłego roku, w 5 miesiącu ciąży. 

Jednak najpierw przeprowadzka, później mozolne rozpakowywanie się i układanie rzeczy (których zgromadziliśmy całkiem sporo) w nowym miejscu skutecznie pozbawiły mnie energii na dodatkowe działania. 
Później były moje urodziny, święta Bożego Narodzenia, Sylwester i Nowy Rok.. A w styczniu pokaźny brzuszek rozleniwił mnie na dobre. 

2 marca urodziłam naszego Synka Michałka i przez pierwsze dwa miesiące zbierałam się do kupy. I starałam ogarnąć jednoczesną opiekę nad Maluszkiem i próby zajęcia się domem. O ile opieka nad Synkiem w miarę mi wychodziła (mam taką nadzieję), to gorzej było z mieszkaniem, na szczęście mój Kochany Mąż bardzo mi pomagał i pomaga nadal. 

Wczoraj nasz Michaś skończył 4 miesiące, a ja w końcu stworzyłam bloga - miejsce, w którym będę starała się opowiedzieć o urokach i trudach macierzyństwa, swoich pomysłach i wielu innych rzeczach. Mam nadzieję, że ktoś tu czasem zajrzy, przeczyta coś interesującego, skorzysta może z naszych doświadczeń. A Michaś za kilkanaście lat będzie miał fajną pamiątkę ze swojego dzieciństwa.